14 lat minęło – czyli jak jeden dzień wszystko zmienił…
Dobre pomysły często wpadają do głowy niespodziewanie. Tak było i tym razem. Pomysł stworzenia własnej marki pojawił się w mojej głowie w 2011 roku. Miałam już doświadczenie w sprzedaży duńskich marek w Polsce, ale właśnie wtedy kilka faktów zaczęło układać się w całość…
Po pierwsze: moja przyjaciółka Marlena była (i jest!) prawdziwą trendsetterką – zawsze wie, co będziemy nosić, zanim jeszcze to pojawi się na ulicach.
Po drugie: mimo że jeszcze nie miałyśmy konkretnego pomysłu na kolekcję, z propozycją współpracy zgłosiła się do nas Ania, która prowadziła własną szwalnię.
Po trzecie: miałyśmy już kilka własnych sklepów i wierną grupę klientek.
No i najważniejsze: kochałyśmy fajne ciuchy! Bez pamięci.
Pomyślałam: „Coś trzeba z tym zrobić. Uszyjmy kilka modeli na próbę i zobaczymy, jak zareagują nasze klientki.” I wtedy wszystko się zaczęło.
Pomysł – w teorii świetny – w praktyce okazał się niełatwy do zrealizowania. Pamiętam, jak spotkałyśmy się u mnie w domu i na podłodze, na papierze pakowym, zaczęłyśmy rozrysowywać pierwsze konstrukcje. Na początku to był chaos, ale na szczęście los nam sprzyjał. Trafiłyśmy na profesjonalistów – cierpliwych, otwartych i życzliwych – zarówno w dziewiarniach, jak i później w szwalniach. Uwierzyli dwóm amatorkom z głowami pełnymi pomysłów i wybujałymi ambicjami.
A skąd nazwa? Kiedyś, gdy leżałam w łóżku, mój wzrok padł na książkę Half Asleep in Frog Pajamas Toma Robbinsa. Od razu skojarzyło mi się to z bezsenną nocą, gdy mamy w głowie gonitwę pomysłów. Bezsenność to "insomnia". A „by…” jakoś po prostu naturalnie pasowało. I tak powstała by Insomnia - marka, która jest częścią mnie...
Natalia